kontakt@copiter.pl
01-381 Warszawa, Bemowo
Ciągle nie masz czasu w firmie? Problem nie leży tam, gdzie myślisz
Strona główna  ∣  Ciągle nie masz czasu w firmie? Problem nie leży tam, gdzie myślisz
Produktywność

Nie masz na nic czasu? Zobacz, co po cichu zjada Twój dzień w firmie

To nie jest tak, że jesteś niezorganizowany albo wolno pracujesz. Po prostu zaskakująco duża część dnia w małej firmie schodzi na drobne, powtarzalne czynności, których już nawet nie zauważasz: przepisywanie tych samych danych, odpowiadanie po raz setny na to samo pytanie, szukanie właściwego pliku, ręczne sklejanie zestawień. Większość ludzi traktuje to jako „normalną pracę". Bardzo często wcale nią nie jest.

Najgorsze w tych czynnościach jest to, że każda z osobna trwa „tylko chwilę". Pięć minut tu, dziesięć tam. Dlatego nikt ich nie liczy. A składają się na godziny tygodniowo, które znikają, zanim w ogóle zabierzesz się za to, co naprawdę rozwija firmę.

Jeśli wieczorami albo w weekendy „nadrabiasz papierologię", a w ciągu dnia masz wrażenie, że ciągle gasisz pożary i nie ruszasz do przodu — to nie jest kwestia silnej woli ani lepszej organizacji kalendarza. Zwykle problem jest dużo bardziej przyziemny: robisz ręcznie rzeczy, które dawno mogłyby robić się same. I nie wiesz o tym, bo nikt Ci nigdy nie pokazał, że tak nie musi być.

„Nie mam czasu" to rzadko cała prawda. Zwykle czas po prostu gdzieś ucieka

Kiedy właściciel małej firmy mówi, że nie ma czasu, najczęściej naprawdę go nie ma — ale nie dlatego, że pracuje za mało. Dlatego, że duża część jego pracy to czynności, które nie wymagają jego głowy, tylko jego rąk. Kopiowanie, przepisywanie, sprawdzanie, wysyłanie tego samego, szukanie. To są zadania, które komputer wykonuje w sekundę, a człowiek robi je co dzień od nowa.

Problem w tym, że jak coś robisz od lat, przestaje to wyglądać jak problem. Wygląda jak „tak po prostu działa moja firma". Dlatego pierwszy krok to nie żadna technologia — to po prostu zauważenie, gdzie ten czas znika.

9 cichych złodziei czasu w małej firmie

Przejrzyj tę listę szczerze. Jeśli zaznaczysz choć trzy punkty, prawie na pewno tracisz co miesiąc kilka–kilkanaście godzin na rzeczy, które dałoby się oddać maszynie.

  • codziennie przepisujesz te same dane z jednego miejsca w drugie — z maila do arkusza, z arkusza do faktury, z Allegro do magazynu
  • co miesiąc składasz to samo zestawienie albo raport zupełnie od nowa
  • odpowiadasz w kółko na te same pytania klientów, za każdym razem pisząc maila „od zera"
  • szukasz właściwego pliku albo właściwej wersji — „który to był ten dobry?"
  • ręcznie wystawiasz faktury albo przepisujesz do nich dane, które już gdzieś masz
  • pilnujesz terminów w głowie, na karteczkach albo w pamięci telefonu — płatności, przypomnienia, kontakty do klientów
  • ręcznie sprawdzasz, czy coś się zgadza: stany magazynowe, płatności, listy zamówień
  • wieczorami albo w weekend nadrabiasz „administrację", bo w dzień nie ma na nią kiedy
  • jest jedna osoba — często Ty — bez której nic nie ruszy, bo tylko ona wie, „jak działa ten plik"

To nie jest Twoja wina i nie jest oznaką, że źle prowadzisz firmę

Tak wygląda praca w większości małych firm, bo nikt nie miał czasu się zatrzymać i ułożyć tego inaczej. Dobra wiadomość jest taka, że prawie każdy z tych punktów da się rozwiązać tanio i bez rewolucji — zwykle zaczynając od jednej, najbardziej uciążliwej rzeczy.

Przyjrzyjmy się kilku z nich z bliska

Przepisywanie tych samych danych. To absolutny numer jeden. Zamówienie przychodzi mailem, Ty przepisujesz je do arkusza, potem te same dane wbijasz do faktury, a na końcu jeszcze raz do zestawienia sprzedaży. Te same liczby wędrują przez cztery miejsca, a Ty jesteś ręcznym łącznikiem między nimi. Tymczasem dane mogą krążyć między aplikacjami same — od tego są integracje przez Zapier albo Make.

Te same maile i pytania. Jeśli kilka razy w tygodniu piszesz właściwie to samo — potwierdzenie zamówienia, informację o statusie, odpowiedź na typowe pytanie — to jest gotowy kandydat do automatycznych powiadomień, które wychodzą bez Twojego udziału w odpowiednim momencie.

Zbieranie danych od ludzi. Jeśli zbierasz informacje od klientów albo pracowników mailem czy telefonicznie, a potem przepisujesz je do arkusza, to zwykle da się to zamienić na formularz, który sam zapisuje dane tam, gdzie trzeba.

Comiesięczne zestawienia od zera. Raport, który co miesiąc składasz ręcznie, może aktualizować się sam — to klasyczny przypadek na automatyczny raport, który po prostu czeka gotowy, kiedy go potrzebujesz.

Nie wiesz, czy u Ciebie da się coś z tym zrobić?

Od tego jest audyt — przyglądamy się temu, jak dziś pracujesz, i mówimy wprost, co warto uprościć w pierwszej kolejności. Kosztuje od 150 zł, a pierwsza rozmowa, na której to omawiamy, jest bezpłatna.

Policz to raz — wynik zwykle otwiera oczy

Nie musisz nic wdrażać, żeby zobaczyć skalę. Wystarczy prosty rachunek. Załóżmy, że na powtarzalną, ręczną pracę schodzi Ci pół godziny dziennie — przepisywanie, sprawdzanie, szukanie, wysyłanie tego samego. To wydaje się niczym.

Pół godziny dziennie to 2,5 godziny tygodniowo. To około 10 godzin miesięcznie i 120 godzin rocznie — czyli trzy pełne tygodnie pracy. Jeśli Twoja godzina jest warta choćby 80 zł, mówimy o blisko 9 600 zł rocznie wsiąkających w czynności, których komputer w ogóle by nie zauważył. A pół godziny dziennie to i tak ostrożne założenie.

I to jest tylko koszt mierzalny. Do tego dochodzi to, czego nie widać na zegarku: błędy, opóźnione decyzje, zmęczenie i to wieczne uczucie, że „znowu nie zrobiłem tego, co ważne".

Albo nie zgaduj — policz to pod siebie. Przesuń suwaki i zobacz swój własny wynik:

Wpisz, ile czasu dziennie schodzi Ci na powtarzalne, ręczne czynności — kopiowanie danych, raporty, przepisywanie — a zobaczysz, ile to kosztuje w skali roku.

Minuty dziennie na powtarzalną, ręczną pracę 30 min
Ile osób to robi? 1
Wartość godziny pracy
zł / godz.

Tracisz na tym mniej więcej:

Godzin miesięcznie 10,5 h
Godzin rocznie 126 h
Koszt rocznie 10 080 zł czyli ok. 840 zł miesięcznie
Automatyzacja takiego procesu zaczyna się od 350 zł jednorazowo i zwykle zwraca się już w pierwszym miesiącu — a potem oszczędza ten czas co miesiąc.

To szacunek na podstawie podanych wartości (ok. 21 dni roboczych w miesiącu).

Jak to sprawdzić u siebie, żeby się nie zakopać

Nie zaczynaj od kupowania narzędzi ani od automatyzowania wszystkiego naraz. Zacznij od zobaczenia, gdzie naprawdę ucieka czas — to zajmuje tydzień i nic nie kosztuje.

1

Notuj przez tydzień

Przez 5 dni zapisuj krótko, na co schodzi czas. Nie idealnie — wystarczy jedna linijka co jakiś czas.

2

Zaznacz powtarzalne

Podkreśl wszystko, co robisz ręcznie i co wraca regularnie. To są kandydaci do oddania maszynie.

3

Wybierz jedną rzecz

Tę, która boli najbardziej albo wraca najczęściej. Zacznij wyłącznie od niej — reszta poczeka.

Przykład z życia — jednoosobowa firma usługowa

Wyobraź sobie kogoś, kto prowadzi małą firmę sam. Klient pisze maila z zapytaniem. Właściciel przepisuje dane do arkusza, ręcznie składa ofertę, po akceptacji wystawia fakturę przepisując te same dane jeszcze raz, a na koniec miesiąca skleja z tego wszystkiego zestawienie przychodów. Każdy klient to ten sam rytuał — kilkanaście minut tu, kilkanaście tam.

Po uporządkowaniu wygląda to inaczej. Zapytanie z formularza trafia od razu do arkusza. Oferta i faktura korzystają z tych samych danych, bez przepisywania. Klient dostaje automatyczne potwierdzenie, a zestawienie przychodów aktualizuje się samo. Ten sam człowiek, ta sama firma — tylko bez kilkudziesięciu drobnych ręcznych kroków miesięcznie.

Koszt takiego uporządkowania to zwykle kilkaset złotych, a nie wielki projekt. I nie wymaga, żebyś znał się na technologii — od tego jesteśmy my.

FAQ — zanim pomyślisz „to nie dla mnie"

Skąd mam wiedzieć, czy u mnie w ogóle da się coś usprawnić?

Jeśli cokolwiek w Twojej firmie powtarza się i robisz to ręcznie — prawie na pewno da się. Najprościej to sprawdzić podczas krótkiej rozmowy albo audytu: opisujesz, jak pracujesz, a my mówimy, co realnie warto zmienić, a czego nie ruszać.

Czy to się opłaca przy małej, jednoosobowej firmie?

Często właśnie tam opłaca się najbardziej, bo to Ty jesteś najdroższym i najbardziej obciążonym zasobem. Każda godzina, której nie tracisz na przepisywanie danych, to godzina na klientów albo na odpoczynek. Wejście zaczyna się od kilkuset złotych jednorazowo.

Nie znam się na technologii. Muszę się tego uczyć?

Nie. Korzystasz z tego, co już znasz — najczęściej z arkusza, maila i przeglądarki. Całą „mechanikę" w tle ustawiamy my, a Ty dostajesz rozwiązanie, które po prostu działa, opisane prosto, na wypadek gdybyś chciał coś zmienić.

Wszystko wydaje się do ogarnięcia naraz. Od czego zacząć?

Od jednej rzeczy — tej, która boli najbardziej albo wraca najczęściej. Nie automatyzuje się całej firmy na raz. Pierwszy efekt zwykle widać po kilku dniach, a kolejne kroki robisz dopiero, kiedy poczujesz, że pierwszy się sprawdził.

Ile to kosztuje?

Audyt od 150 zł, automatyczny raport od 350 zł, a bardziej rozbudowane usprawnienia wyceniamy indywidualnie. Pierwsza rozmowa jest bezpłatna, więc nic nie ryzykujesz, sprawdzając, czy to ma u Ciebie sens.

Podsumowanie

Jeśli ciągle masz wrażenie, że pracujesz dużo, a i tak nie nadążasz, to bardzo możliwe, że problemem nie jest ilość pracy — tylko to, ile z niej jest ręcznej i powtarzalnej. Tego rodzaju czynności nie widać, bo każda trwa „tylko chwilę". Ale to właśnie one po cichu zjadają Twój dzień.

Nie trzeba wielkiego systemu ani rewolucji. Wystarczy raz się zatrzymać, zobaczyć, gdzie ucieka czas, i oddać maszynie pierwszą rzecz, która najbardziej męczy. Reszta przyjdzie sama.

Sprawdźmy razem, gdzie ucieka Twój czas

Podczas krótkiej, bezpłatnej rozmowy spojrzymy na to, jak dziś pracujesz, i powiemy wprost, co da się uprościć w pierwszej kolejności — bez zobowiązań i bez wciskania Ci wielkiego projektu.

Skontaktuj się
Scroll to Top